„jedynie taka filozofia ma sens, którą przeżywa się dogłębnie”
Dodane przez Lacrimosa dnia Wrzesień 05 2012 20:36:44
Człowiekowi inteligentnemu zdecydowanie trudniej powiedzieć `nie`. `Nie`, które niesie ze sobą głębokie przekonanie o słuszności własnych racji. `Nie`, które sprzeciwia się ogólnym racjom i ogólnym wartościom. Filozofia gromadzi przy sobie takich ludzi. Ludzi inteligentnych.
Idąc dalej tym `tropem`, szybko trafiamy na gałąź filozofii, która wyjątkowo często mówi `nie`. `Nie` wobec wszystkiemu, czyli nihilizm. I jeśli traktować Eclipce (zaćmienie) Pink Floyd`ów jako manifest nihilizmu, to dorobek Emila Ciorana jest jak przewodnik dokładnie opisujący życie człowieka pogrążonego w `nie`.
Emil Cioran to rumuński filozof. Nieżyjący już, emigrant, który ukochał Paryż. Pochodzący z prawosławnej rodziny, wykształcony, w młodości sympatyzujący z poglądami Hitlera. Chociaż zupełnie nie istotny dla mnie jest jego dom rodzinny, to warto zaznaczyć w jakich czasach przyszło mu żyć: 1911-1995. Nie ulega wątpliwości, że tło historyczne (dwie wojny globalne) miało silny wpływ na psychikę filozofa. A jego psychika. . . Cóż, jest ściśle związana z jego filozofią.
Gwarantuję, że każdy, kto odważy się sięgnąć po Ciorana, od pierwszych zdań przesiąknie nihilistycznym nastrojem. (Mnie go `podrzucono`). Wikipedia podaje: `Pisma Ciorana, wnikliwe i dogłębnie przeżyte, przesiąknięte są pesymizmem, z którego, paradoksalnie, można czerpać siłę. Ból, cierpienie, bezsens istnienia i balansowanie na krawędzi między życiem i samobójstwem ~ a jednak życie.` Po przeczytaniu tego wróciłam znów do `Księgi złudzeń`, która początkowo była dla mnie bólem, krzykiem i nieustającym cierpieniem. `A jednak życie`. W końcu autor dożył sędziwego wieku (84lata), w końcu udało mu się przeżyć dwie wojny. Czerpać siłę z cierpienia, chociaż to chyba najtrudniejsza droga.
Przychodzi mi na myśl zabawna grafika, którą widziałam już dość dawno (wybacz mi, Czytelniku, jest dość późno, a taka pora u mnie to czas na dygresje). Otóż, na wspomnianym obrazku była grupa ludzi w autobusie/tramwaju/pociągu. Nad każdym z nich była chmurka (z cyklu chmurek komiksowych o czym to dany bohater myśli), a w niej coś w stylu `tylko ja rozumiem ironię i cierpienia tego świata, oni wszyscy nie mają pojęcia o głębszym przeżywaniu`. Swoją drogą, próbuję sobie o tym przypominać za każdym razem, gdy uważam ludzkość za bandę idiotów (nie przebieram w słowach).
Nihilizm tak bardzo odpowiada nastrojom wieku młodzieńczego(wyjątki potwierdzają regułę!). Wieku XXI. Czas rozwoju, postępu z pominięciem walki o duszę człowieka. Korporacje walczące o konsumenta, wojny religijne niepodparte tak naprawdę żadnymi racjami, intrygi o których nie mamy pojęcia. A człowiek? Gubi się, traci, czuje się podle we własnym życiu. Kiedy Cioran miał nieco ponad dwadzieścia lat, jego matka powiedziała: `Gdybym wiedziała, że będziesz tak nieszczęśliwy, wybrałabym aborcję.`
Obawiam się, że osobiście zbliżam się do tego poziomy nieszczęśliwości i (o dziwo!) zaczynam się przyzwyczajać i czerpać z tego siłę.
Po co to piszę? Bo znów przypomina mi się ta grafika. I wiem, że są ludzie, którzy czują podobnie. I mimo że jestem głęboko przekonana, że przyciągam przede wszystkim zbyt skomplikowanych i pomieszanych ludzi (z całym szacunkiem!), to wiem iż nie jest to pozbawione sensu. Nie mówię o zrządzeniu losu czy o tym, że ktoś tam stawia tych ludzi na mojej drodze. Jesteśmy tylko ludźmi i jesteśmy tutaj dla siebie nawzajem.

Widziałam ostatnio na murze napis: `Tak niewiele. . . `. Czyż to nie jest nihilizm? Taki nieco podwórkowy może, może nie tak pięknie ubrany w składne zdania jak w przypadku Ciorana. Za to jak bardzo nam wszystkim bliski.
Zostawiam Cię z tym, Czytelniku. Ze stwierdzeniem jakiegoś współczesnego, anonimowego filozofa, który był może już po kilku piwach czy skrętach.
`Tak niewiele. . . `